Co na ścianę za telewizorem? Konkretne materiały i rozwiązania, które naprawdę się sprawdzają
Ściana za telewizorem to jedno z tych miejsc, gdzie bardzo łatwo pójść w efekt „wow”, który dobrze wygląda na wizualizacji, ale zaczyna przeszkadzać po tygodniu użytkowania. Dlatego zamiast zaczynać od inspiracji, warto zacząć od materiałów, które realnie się sprawdzają.
W praktyce najbezpieczniejszym i jednocześnie najbardziej eleganckim rozwiązaniem jest dobrze dobrana farba. Ale nie przypadkowa. W tej strefie świetnie działają kolory przygaszone, o średniej głębi — taupe, złamane szarości, ciepłe beże, delikatne grafity. Z konkretnych systemów bardzo dobrze pracują np. Tikkurila (linie Optiva lub Feelings), Flügger czy Beckers — pod warunkiem wyboru matowego lub głęboko matowego wykończenia, które nie odbija światła. Ostatnio bardzo dobrze pracuje mi się z farbami Valspar (ale koniecznie z bazą tej samej marki!).
Jeżeli chcesz wejść poziom wyżej, bardzo dobrze sprawdza się mikrocement. Tu masz dużą swobodę kolorystyczną i piękną, spokojną strukturę — ważne jest tylko, żeby wykończenie było satynowe lub matowe, nigdy połysk. Koniecznie należy wybrać się do takich miejsc jak np. salon Jeger w Gliwicach (REFORMA), gdzie można zobaczyć efekt na dużej płaszczyźnie i przy okazji spotkać świetnych specjalistów, którzy doradzą jaki efekt sprawdzi się w danej przestrzeni. Stale poszerzają swoją ofertę, więc nie trzeba brać tego "co ma sąsiad".
Kolejna opcja, która bardzo dobrze działa w strefie RTV, to fornir lub płyty drewnopodobne. Naturalne drewno daje głębię i ociepla przestrzeń, ale bez chaosu wizualnego. W praktyce często korzystam z rozwiązań takich jak Egger, Kronospan czy fornirów od Alpi — szczególnie w odcieniach orzecha lub przygaszonego dębu. Ogarnięty stolarz wie, jak to połączyć z całą zabudową, ale w razie czego można się do mnie zgłosić po projekt takiej przestrzeni i nie błądzić wśród mnogości wzorników i rozwiązań :)
Jeżeli ktoś myśli o kamieniu lub efekcie kamienia, to zamiast ciężkich płyt warto rozważyć spieki kwarcowe. Dają bardzo elegancki efekt, ale trzeba uważać na rysunek. W tej strefie najlepiej sprawdzają się spokojne, mało kontrastowe wzory. Tu dobrym kierunkiem są Laminam albo Neolith. Ich wzorniki są dostępne w dobrych salonach wnętrzarskich, takich jak wspomniana wcześniej REFORMA lub katowicki HOME CONCEPT.
Często pojawiają się też lamele. I tak — można je zrobić dobrze. Ale trzeba je traktować jako tło, nie dekorację samą w sobie. Najlepiej sprawdzają się systemy gotowe, np. Mardom Decor czy VOX, w wersji matowej i w spokojnych kolorach. Problem zaczyna się wtedy, kiedy dokładamy do nich jeszcze oświetlenie, kontrast i inne materiały — wtedy robi się za dużo. Wykorzystywanie lameli w każdej przestrzeni która wymaga zagospodarowania jest... ryzykowne. Warto wtedy spojrzeć na ofertę Lamelio - często korzystam z ich produktów, więc ze spokojnym sumieniem polecam :)
Warto też powiedzieć jedno jasno: połysk za telewizorem to prawie zawsze zły pomysł. Lakier na wysoki połysk, szkło, mocno odbijające powierzchnie — wszystko to będzie odbijało światło i obraz z telewizora. Efekt jest dokładnie odwrotny od zamierzonego. No i wysoki połysk odszedł już (na szczęście) do lamusa i mam nadzieję, że się stamtąd już nigdy nie wyłoni.
Oświetlenie? Tak, ale bardzo subtelne. Taśmy LED o ciepłej barwie (około 2700–3000K), najlepiej schowane i rozproszone. Bez punktowych opraw skierowanych w stronę ekranu. Ale znowu - łatwo przesadzić! Kolorowe LEDy, zimne oświetlenie, migające światełka zostawiamy klubom i barom.
I na koniec coś, co naprawdę robi różnicę — proporcje. Ściana za telewizorem nie powinna być ani „przyklejona” do ekranu, ani przeładowana. Jeżeli telewizor ma 65 cali, to potrzebuje przestrzeni wokół, która go „utrzyma”. Jeżeli jest mniejszy, często lepiej go optycznie powiększyć zabudową niż zostawić sam na dużej ścianie.
Dlatego zamiast pytać „co na ścianę”, warto zapytać „co będzie działało za rok, dwa, pięć”. Bo to jest różnica między wnętrzem, które wygląda dobrze na zdjęciu, a takim, które po prostu dobrze się używa.
Na Śląsku, również w Rybniku, coraz częściej widzę odejście od dekoracyjnego nadmiaru na rzecz spokojnych, przemyślanych rozwiązań. I to jest kierunek, który naprawdę się broni — bo ściana za telewizorem nie musi przyciągać uwagi. Wystarczy, że jej nie zabiera.