Kupując mieszkanie o powierzchni około 50 m², większość osób skupia się na rzeczach, które są najbardziej widoczne. Wybieramy kolor kuchni, rodzaj podłogi, płytki do łazienki czy model sofy. To naturalne, bo właśnie te elementy widzimy na wizualizacjach i zdjęciach inspiracji. Z mojego doświadczenia wynika jednak, że po roku od przeprowadzki klienci niemal nigdy nie narzekają na kolor frontów kuchennych. Narzekają za to na brak miejsca do przechowywania. Odkurzacz nie ma swojego miejsca, walizki lądują pod łóżkiem, dekoracje świąteczne zajmują pół szafy, a suszarka do ubrań przez większą część roku stoi rozłożona w salonie. Problemem nie jest sam metraż mieszkania. Problemem jest to, że podczas urządzania wnętrza nikt nie zaplanował, gdzie wszystkie te rzeczy mają się znaleźć.
W mieszkaniach deweloperskich w Żorach czy Rybniku bardzo często obserwuję podobny schemat. Deweloper przygotowuje układ, który dobrze wygląda na rzucie sprzedażowym, ale nie zawsze odpowiada codziennym potrzebom mieszkańców. Na papierze wszystko się zgadza — jest salon z aneksem, sypialnia, łazienka i przedpokój. Dopiero podczas projektowania okazuje się, że w mieszkaniu nie ma miejsca na pełnowymiarową szafę, brakuje schowka gospodarczego, a przedpokój jest zbyt mały, aby pomieścić odzież sezonową całej rodziny. Właśnie dlatego tak często powtarzam, że funkcjonalność wnętrza zaczyna się od przechowywania, a nie od dekoracji.
Największą różnicę robią zwykle rozwiązania, których na pierwszy rzut oka nawet nie widać. Zabudowy wykonywane do samego sufitu, odpowiednio zaprojektowany przedpokój, wykorzystanie przestrzeni nad pralką, przemyślana kuchnia z dużą liczbą szuflad czy dobrze zaplanowana sypialnia z pojemnymi szafami potrafią całkowicie zmienić sposób funkcjonowania mieszkania. Wbrew obiegowej opinii nie jestem zwolenniczką wypełniania każdego centymetra zabudową. Dobrze zaprojektowane wnętrze powinno dawać również poczucie przestrzeni i lekkości. Żeby jednak było to możliwe, większość rzeczy musi mieć swoje konkretne miejsce. Im mniej przedmiotów pozostaje na widoku, tym większe i bardziej uporządkowane wydaje się mieszkanie.
W wielu przypadkach warto również zastanowić się nad zmianami jeszcze przed odbiorem lokalu. Niewielkie przesunięcie ściany działowej, powiększenie przedpokoju kosztem salonu czy wygospodarowanie miejsca na garderobę może przynieść znacznie większe korzyści niż późniejszy zakup kolejnych komód i szafek. Pisałam o tym szerzej we wpisie dotyczącym zmian lokatorskich i możliwości przesuwania ścian w mieszkaniach deweloperskich. Często kilka centymetrów decyduje o tym, czy w danym miejscu zmieści się pełnowymiarowa zabudowa, czy przez następnych kilkanaście lat będziemy walczyć z brakiem miejsca.
Warto również pamiętać, że 50 m² dla jednej osoby oznacza coś zupełnie innego niż 50 m² dla rodziny z dzieckiem. Dlatego nie istnieje jeden uniwersalny przepis na funkcjonalne mieszkanie. Projekt powinien wynikać z codziennych nawyków mieszkańców. Jedni potrzebują miejsca na rowery, inni na sprzęt sportowy, jeszcze inni na dużą biblioteczkę albo kolekcję planszówek. Dobry projekt wnętrza nie polega na kopiowaniu gotowych rozwiązań z internetu, ale na dopasowaniu przestrzeni do konkretnego stylu życia.
Największym błędem, jaki obserwuję w małych mieszkaniach, jest traktowanie przechowywania jako dodatku, który można rozwiązać później. Zwykle kończy się to dokupowaniem kolejnych mebli, które stopniowo zabierają przestrzeń i sprawiają, że mieszkanie zaczyna wydawać się coraz mniejsze. Tymczasem dobrze zaprojektowane 50 m² może być wygodniejsze, bardziej uporządkowane i przyjemniejsze w codziennym użytkowaniu niż źle przemyślane mieszkanie o znacznie większym metrażu.
Jeżeli urządzasz mieszkanie deweloperskie w Żorach, Rybniku, Raciborzu lub okolicach i zastanawiasz się, jak wykorzystać każdy metr kwadratowy bez wrażenia zagracenia, warto pomyśleć o projekcie wnętrza jeszcze przed rozpoczęciem remontu. Większość problemów związanych z przechowywaniem można rozwiązać na etapie projektu. Później pozostaje już tylko liczyć, że kolejna komoda zmieści się gdzieś pomiędzy stołem a kanapą.
Podobne artykuły
esej
Sen o elektryce czyli dlaczego jedno małe gniazdko potrafi zmienić nasze życie?
Porady
Jak zaplanować garderobę? 10 błędów, które wychodzą dopiero po przeprowadzce
projekt
Kuchnia marzeń czy kuchnia do życia? Różnica, która kosztuje tysiące złotych
projekt
Projekt wnętrza przed budową domu – dlaczego warto zrobić go wcześniej?